Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heels. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heels. Pokaż wszystkie posty

9.12.2015

czerwony smok.




"Just shut your mouth

If you can do it"








Trzymam Cię za rękę. Zawsze chwytam Cię za rękę kiedy widzę,że się stresujesz. Zaciskasz wtedy pięści, czerwone, lakierowane paznokcie wbijasz sobie w skórę dłoni. Zostają w nich ślady różowych półksiężyców.
Więc łapię Cię za dłonie. Zesztywniałe. Zdenerwowane. Blade i purpurowe jednocześnie od zimna i wrzącej krwi.
Zaciskasz usta. Męczysz się. Oddychasz ciężej, głośniej, nieregularnie. Oczy zachodzą mgłą, coraz bardziej nieodgadnione i dalekie przeszukują coś głęboko w głowie. Znam ten moment. Naprężasz całe ciało, twardniejesz i słabniesz jednocześnie.
Czerwony smok.
I przez zaciśnięte zęby, bezgłośnie syczysz- tylko nie otwieraj teraz ust...
_ _ _









/coat- sh/ shoes- deichman/ bag- h.m.b.d hand made by designer/gloves- tally weijl/ leggings- h&m/



26.05.2015

gra w żółte czyli wyścigi i po wyścigach.



"Wake to see your true emancipation is a fantasy"






I w tej właśnie chwili przestaliśmy się ścigać. Zahamowałeś zbyt szybko, poczułeś jak każdy mięsień w Twoich nogach zamienia się w beton. Ciężki, bolesny i nie plastyczny. Oparłeś dłonie na kolanach, przez ułamek sekundy próbując złapać oddech i jednocześnie coś do mnie powiedzieć. Pewnie robiłabym właśnie to samo gdyby nie fakt, że leżałam teraz jak długa jakieś 4 metry za Tobą. Wbita w beton na jakieś dwa centymetry. Jeśli mowa o centymetrach, to jakiś 3 zabrakło a nie miałabym czym przeżuwać kolacji innej niż kasza manna. Zdarta skóra na dłoniach, łokciach i kolanach. Stan, który każdy tak dobrze zna i nikomu nie poleca. Chyba, że w złorzeczeniach szeptanych w gniewie. Dopiero później pieczenie, ból w kościach, trzewiach i kilka mimowolnych słonych łez. To co wtedy powiedziałam, kiedy zdążyłeś już do mnie zawrócić i próbowałeś niezdarnie zdrapywać mnie z chodnika, nie nadaje się do zacytowania. Podniosłam się, z wysiłkiem przeszłam pięć niekończących się metrów żeby położyć się na chwilę na miękkiej, chłodnej i wilgotnej już przed wieczornie trawie. Wziąłeś moją głowę na swoje kolana i widziałam w Twojej twarzy jak bardzo Ci żal, że kazałeś mi tak biec. I w sumie byłam trochę zła. Zła, że beton taki twardy, człowiek taki kruchy, ból taki okropny. I że kazałeś mi biec, a ja zgodziłam się na tę grę w wyścigi. I wiesz, ludzie to kretyni- ścigają się ze sobą, biegają za sobą i kończą właśnie tak, wbici w beton. Całe szczęście jeśli nie łamią przy tym nóg, rąk, karków. Siebie, zasad i innych. 
Dziś, pod prawym kolanem mam ciągle tę małą bliznę. Przypomina, że wyścigi może i pokazują kto jest najszybszy, ale także jak bardzo twarde jest upadanie na beton. 

- - -










/top- pineapple/ leggings- river island/ coat- FrontRowShop.com/ bag- mohito/ shoes-@/


23.04.2015

miejskie wilki.



"I know if I'm onto you, I'm onto you

Onto you, you must be on to me"






Mam przyjaciela, który jest prawie myśliwym. To znaczy ma broń myśliwską, amunicję i w ogóle, i często się kręci po okolicach, gdzie są zwierzęta, tyle że do niczego nie strzela.
-Czasem - mówi mi- mogę tropić jakiegoś jelenia czy lisa całe godziny, a nawet dni. W ostatniej fazie, kiedy go doganiam, przybliżam się do niego pod wiatr, żeby mnie nie wyczuł. Przyklękam na kolanie, przyciskam policzek do kolby, zwalniam spust, celuję i...to wszystko. Nie muszę strzelać, żeby wiedzieć, że mógłbym- mówi. -Po prostu wstaję potem i odchodzę. 

(Etgar Keret, 'Buffalo' w 'Tęskniąc za Kissingerem', fragment)

---








/jacket- sh/ skirt- lovelywholesale.com/ blouse- frontrowshop.com/ shoes-@/ sunglasses- sinsay/




26.02.2015

jeszcze inaczej.



"Don't you run away, run away from me,
 I will run away from you"





Kim jestem? Inaczej.- Jest rzeka. Piękna, nieporównywalna, niepowtarzalna, zawsze nowa a nieprzemijająca. Rzeka życia. Rzeka-życie. Na rzece jest most. Arcydziwaczny. Most, który nie wie, skąd wziął się, nie wie też, po co wziął się, nie wie, czym jest, nie wie nad czym, nie wie nic, a wszystko wydaje mu się. Nie widzi ani nawet nie domyśla się płynącej pod nim rzeki życia. Wydaje mu się, że on jest rzeką życia. Ty jesteś tym mostem.
- - - 

- Kim jestem? Jeszcze inaczej.- Jest więzienie. W celi jest więzień, na wieży strażniczej jest strażnik. Ci dwaj są jedną osobą. Więzień jest jednocześnie swoim własnym strażnikiem, strażnik jest jednocześnie swoim własnym więźniem. Ale ci dwaj, więzień i strażnik, nie widzą, że każdy z nich jest jednocześnie jednym i drugim. Nie widzą tego, że są jedną osobą, bo są rozdzieleni, a są rozdzieleni, bo nie widzą, że są jedną osobą. Sytuacja iście arcywięzienna, bezwyjściowa. Bo kiedy nawet od czasu do czasu zdarza się więźniowi uciec z celi i z gmachu więzienia, to ucieka on ze swoim niewidzialnym strażnikiem na karku i w konsekwencji to, co wydawało mu się być wolnością, okazuje się być jedynie inną formą więzienia. Tak samo strażnik wracający po służbie do domu w miasteczku zabiera pod czapką niewidzialnego więźnia i nocą budzi się spocony i przestraszony, bo śni mu się to, co może śnić się strażnikowi, to mianowicie, że więzień czmychnął z więzienia. I choć mógłby ktoś powiedzieć, że – po mimo wszystko - jeden jest bardziej nieszczęśliwy (więzień), a drugi mniej (strażnik), to nie ma pomiędzy nimi istotnej, jakościowej, prawdziwej różnicy, jako że zarówno jeden, jak i drugi nie są szczęśliwi. Ty jesteś tym więźniem i tym strażnikiem, celą i wieżą strażniczą, całym gmachem więzienia i całą tak zwaną wolnością.

(Edward Stachura- Fabula Rasa, fragmenty)
- - -







/jacket- lovelywholesale.com/ pants- tally weijl/ shoes- new look/ sweater- bik bok/  blouse- frontrowshop.com/ bag- mohito/ scarf- trademark/ photo- szymon zemła/


12.02.2015

efekty uboczne.




"I make you believe that I'm a changed girl
That I'm honest good and pure

Then I'll drag you through my shit again
'Cos I know you love me more"







Na środku ulicy. Na przejściu dla pieszych. Pośrodku kałuży. 
Rano, w południe i wieczorem. Przy kasie w markecie. 
Stoję zdziwiona. Prawie z otwartymi ustami. 
Myślałam, że już mi się to nie przydarzy. Myślałam, że i tak jestem już tak bardzo ostrożna, że aż bywam cyniczna- więc niemożliwe! 
A w tej grze nie można przegrywać. Gra towarzyska, gry międzyludzkie- niepisane zasady, od dwóch do kilku osób, bez pominięcia punktacji. Brak instrukcji dołączonej do zawodników. 
I stoję nadal przy tej ladzie w piekarni, taka cholernie zdziwiona. Czuję jakby moje brwi oscylowały na stałe w okolicach sufitu i zakurzonych świetlówek. Sprzedawczyni coś do mnie mówi, a ja mam tylko szeroko otwarte oczy. Pyta czy zapakować, jakby wszyscy zjadali swoje ciastka zazwyczaj właśnie na jej ladzie, okruszki wrzucając do kasy fiskalnej. A ciastko miało pomóc, zamknąć usta, smacznie i jagodowo. Jakby cukier we krwi mógł niwelować zdziwienie i skutki uboczne powstałe w wyniku zaufania drugiemu człowiekowi.
- - -










/top- lovelywholesale.com / shorts, shoes-@/ socks-gatta/ jewerly- @,h&m, diy/ photo- Szymon Zemła & me/


15.10.2014

wszyscy czekamy na koniec świata.


"So there you are, the caretaker of sin

To my abandoned and malignant heart"






"Często powtarzam w moich wystąpieniach, że rozsądną misją artysty jest skłonienie ludzi, by cieszyli się życiem choć przez chwilę. (...)
Odnoszę wrażenie, że najlepiej rozwinięci Ziemianie zachowują się tak, jakby życie ich zawstydzało, albo jeszcze gorzej. (...)
Dwie kobiety, które odegrały ważną rolę w moim życiu, matka i moja jedyna siostra Alice, nazywaliśmy ją Allie, obie są już w niebie, nienawidziły życia i wcale tego nie kryły. Allie krzyczała czasem: "Mam dość! Mam dość!"
Najzabawniejszy Amerykanin swojej epoki, Mark Twain, dożywszy jak ja siedemdziesiątki i stwierdziwszy, jak wyczerpujące stało się życie jego i jego rodziny, napisał, co następuje: "Odkąd osiągnąłem wiek męski, nigdy nie pragnąłem, by którakolwiek z bliskich mi osób, uwolnionych z tego padołu, została przywrócona do życia." Tak napisał w eseju w kilka dni po nagłej śmierci córki Jean. Wśród tych, których nie chciałby wskrzesić, wymienił swą drugą córkę Susy, ukochaną żonę oraz przyjaciela Henry'ego Rogersa.
Twain nie dożył pierwszej wojny światowej, a mimo to doszedł do takich wniosków. (...)
Henry David Thoreau jest autorem słynnych słów: "Większość ludzi żyje w cichej rozpaczy".
Nic więc tajemniczego w tym, że zatruwamy wodę, powietrze i ziemię oraz konstruujemy coraz chytrzejsze niszczycielskie wynalazki przemysłowe i wojskowe. Przyznajmy to w końcu uczciwie. Właściwie wszyscy z niecierpliwością czekamy na koniec świata.
Mój ojciec Kurt senior, architekt z Indianapolis, który zachorował na raka i którego żona popełniła samobójstwo piętnaście lat wcześniej, został aresztowany w rodzinnym mieście za to, że nie zatrzymał się na czerwonym świetle. Okazało się, iż od dwudziestu lat jeździ bez prawa jazdy!
Wiecie, co powiedział policjantowi, który go aresztował? "No to mnie zastrzel".

Afroamerykański pianista jazzowy Fats Waller miał powiedzonko, które wykrzykiwał, kiedy grał genialnie i cudownie. "Niech mnie ktoś zastrzeli teraz, kiedy jestem szczęśliwy!"
Istnienie karabinów i pistoletów, prostych w obsłudze jak zapalniczka i tanich jak tostery, którymi można, jeśli komuś przyjdzie na to ochota, zabić Fatsa, Abrahama Lincolna, Johna Lennona, Martina Luthera Kinga albo kobietę pchającą wózek dziecinny, powinno przekonać każdego, że- by zacytować starego pisarza science fiction Kilgore'a Trouta:
-"Życie to gar gówna". "

K. Vonnegut, w "Trzęsienie czasu"
---








/blouse- Goes To M / pants- top shop/ shoes- stylowebuty.pl/ west- gina tricot/ jacket- frontrowshop.com /