Każdy kto próbował, wie, że zakup dobrego kombinezonu w tzw. sieciówce graniczy z cudem. 97 ankietowanych osób na 100 potwierdza, że nie pomaga nawet święty obrazek Ojca Pio z Pietrelciny noszony ze sobą w kieszeni kurtki podczas zakupów.
A bo wiadomo, a to za długi, za długi w nogawkach, za długi w tułowiu,a to za krótki w rękawach, w kroku. Za duży dekolt,za wąski dół nogawek. Prześwituje tam gdzie nie powinien (a nie powinien!). 200% poliester. Za szeroki, zbyt dopasowany. Leży najgorzej na świecie bo nie wiadomo czemu ktoś skroił go od ekierki, a teraz biedna Ty zastanawiasz się czy to może z Tobą jest coś nie tak,że każdy kolejny nie pasuje?
W końcu porzucasz wszelkie próby. Omijasz je na wieszakach. Tracisz nadzieję.
Pewnego, pięknego dnia, pełnego przecen i sezonowych promocji znajdujesz ten egzemplarz. Nic mu nie dolega. Cud.
"Oh night when you stay too long let the distance fade"
"Moja droga Grace,
W obliczu cierpienia innych jestem zawsze boleśnie bezsilny, a list, który mi wręczyłaś, odsłania tak olbrzymie pokłady bólu, że nie bardzo wiem, co powinienem Ci napisać. Nie są to moje ostatnie słowa, ale muszą pojawić się jako pierwsze. Nie jesteś osamotniona w swym pragnieniu przyjęcia cierpienia całego
świata na siebie; odnoszę jednak wrażenie, że dajesz z siebie wszystko, a nie otrzymujesz nic w zamian – że twoje współczucie nie jest odwzajemniane – że doświadczasz wszystkich utrapień i żadnej pociechy. Zamierzam jednak przemawiać do Ciebie wyłącznie głosem stoicyzmu.
Nie wiem, dlaczego żyjemy – dar życia pochodzi z nieznanego mi źródła i otrzymujemy go w niewiadomym mi celu, sadzę jednak, że winniśmy żyć z uwagi na to, iż (oczywiście zawsze do pewnego stopnia) życie jest najcenniejszą rzeczą, jaką znamy, i byłoby przypuszczalnie wielkim błędem odrzucić je, kiedy tli się jeszcze choćby jeden płomyk nadziei. Innymi słowy, umysł to źródło niewyobrażalnej potęgi i choć nieraz wydaje się tylko źródłem nieszczęść, to w pewien sposób rozciąga się pomiędzy falami, abyśmy nigdy nie przestawali odczuwać, i choć często próbujemy przestać czuć, a nawet się o to modlimy, to istnieje coś, co podtrzymuje rzeczy na swoim miejscu i tworzy nam w tym wszechświecie miejsce, którego prawdopodobnie nie powinniśmy porzucać. Masz rację, twierdząc, że wszyscy jesteśmy tylko pogłosami tego samego, i to szlachetne, że z konsekwencją i w harmonii zajmujesz się i współczujesz wszystkiemu, co Cię otacza.
Zaklinam Cię jednak, nie uogólniaj zbytnio swych sympatii i czułości – pamiętaj, że każda istota boryka się z problemami, które nie są Twoje, ale właśnie jej, dlatego próbuj się skupić na obrachunku własnych smutków. Nie mieszaj zbyt dużo we wszechświecie, ale próbuj być możliwie rzetelna i skupiona. Wszyscy żyjemy wspólnie, a najbardziej żyją ci z nas, którzy kochają i wiedzą. Pomagamy sobie nawzajem – nawet jeśli nie mamy tego świadomości, każdy nasz wysiłek wzmacnia wysiłki innych i przyczyniamy się do naszego wspólnego sukcesu, a zarazem umożliwiamy życie innym. Smutek przychodzi wielkimi falami – nikt nie wie tego lepiej niż Ty – ale przetacza się po nas, i nawet jeśli czasami omal nas nie zgniata, to w końcu opuszcza nas i wiemy, że jesteśmy silniejsi niż on, ponieważ on przemija, a my pozostajemy. Smutek niszczy nas i wykańcza, ale my też niszczymy go i wykańczamy; poza tym smutek jest ślepy, podczas gdy my potrafimy patrzeć.
Moja droga Grace, przemierzasz ciemność, w której ja, ignorant, nie widzę nic poza tym, że bardzo cię ona wyczerpała; jest to jednak tylko ciemność, a nie koniec, a zwłaszcza nie ten koniec. Nie myśl i nie czuj bardziej, niż musisz, nie zastanawiaj się i nie decyduj – nie rób nic, tylko czekaj. Wszystko przeminie, pozostaną zaś spokój, nowe możliwości, dobroć poczciwych ludzi oraz rozwikłane tajemnice i urojenia. Będziesz robić wiele rzeczy, a ja Ci w tym pomogę. Najważniejsze jednak, abyś teraz wytrzymała. Nalegam, byś spróbowała swego rodzaju mechanicznego skupienia – tak aby niezależnie od tego, jak szybko popędzi koń życia, w siodle nadal siedziała może lekko poruszona, ale wciąż ta sama G.N. Próbuj pozostać w zdrowiu, to wszystko – istnieje bowiem przyszłość. Pisany Ci jest sukces, nie możesz więc ponieść klęski.
Przesyłam Ci najszczersze wyrazy sympatii i moją wiarę w Ciebie.
Podobno, średnia ilość znajomych, z którymi utrzymujemy jakikolwiek kontakt i więź (nie, oglądanie postów na wall-u Facebooka się nie liczy) wynosi około 150 osób. A ilość osób, które średnio poznajemy w życia? Niezliczona. Dlaczego więc, tylko tak, wydawałoby się, niewielki ułamek tych osób, pozostaje w naszym kręgu znajomych? Naukowcy twierdzą,że jest to zdeterminowane przez budowę i możliwości naszego mózgu. Zabawne, że w 2015 roku normalnym jest gromadzenie na portalach społecznościowych typu Facebook setek 'znajomych' mimo, że nasz mózg nie zmienił się w tej dziedzinie od neolitu.
Nie zapamiętujemy wszystkich poznanych twarzy, imion, głosów, specyficznych gestów. Niektórzy mijają nas jak odbicia w witrynach. Trzy sekundy rozmazanych sylwetek i już ich nie widać. Znikają twarze, a w naszej głowie nie zostaje po nich nic. Inni za to pojawiają się jak rozbłyski fajerwerków na nocnym niebie. On jak złota rozgwiazda, ona jak czerwony wachlarz. Widać ich wyraźnie, intensywnie. Często niespodziewanie, otwieramy usta i mówimy bezgłośne'wow'. Zapamiętujemy ich na długo, często na zawsze i nawet jeśli równie szybko znikną to po takich spotkaniach sami sobie wydajemy się jacyś inni, trochę zmienieni, zauważamy więcej i świat wydaje się nagle jakby ciekawszy...
- - -
/pants- river island/ bag- mohito/ watch- vintage/ shoes-h&m/ shirt- sh/
Mam przyjaciela, który jest prawie myśliwym. To znaczy ma broń myśliwską, amunicję i w ogóle, i często się kręci po okolicach, gdzie są zwierzęta, tyle że do niczego nie strzela.
-Czasem - mówi mi- mogę tropić jakiegoś jelenia czy lisa całe godziny, a nawet dni. W ostatniej fazie, kiedy go doganiam, przybliżam się do niego pod wiatr, żeby mnie nie wyczuł. Przyklękam na kolanie, przyciskam policzek do kolby, zwalniam spust, celuję i...to wszystko. Nie muszę strzelać, żeby wiedzieć, że mógłbym- mówi. -Po prostu wstaję potem i odchodzę.
(Etgar Keret, 'Buffalo' w 'Tęskniąc za Kissingerem', fragment)
"Innocent blood, excuse me now, Mr. Right, knight tell me
Stuck in a days, can't even understand no more"
W międzyczasie coś się może zmieni. Może on sobie wszystko przemyśli, ja się zastanowię, ona coś zrozumie, my coś naprawimy. Jakiś obrót spraw i rzeczy. Poczekamy, popatrzymy na tę historię. Może akurat. W międzyczasie wiele się może przecież wydarzyć.
-
Międzyczas to jednak czas, który upłyną między jednym wydarzeniem a drugim.
Mierzony sportowcom podczas biegu, podaje się tak zwany międzyczas.
-
A w międzyczasie żadnej myśli ani zmiany. Czuję, że jedyną rzeczą,która tam się mieści jest czekanie.
A czekanie jest puste. W międzyczasie nie dzieje się nic. Kraina 'Międzyczas' nie istnieje. zbiór pusty. Mityczny. Tak zwany. Nieodmienny. Nigdy nie widziany.