25.11.2014

10 słów przez całe życie.



"You're the only one to CURE ME

Feel so good inside"






Gdybyś mógł powiedzieć tylko 10 słów przez całe życie? 


Co byś wtedy powiedział? I jak długo byś się nad tym zastanawiał?
...

Pamiętasz te wszystkie moment kiedy powiedziałeś o jedno słowo za dużo, o jedno zdanie za daleko? Po niektórych nie ma już odwrotu. Te momenty w których powinnam ugryźć się w język, i te w których powinnam go sobie odgryźć. Wszystkie złorzeczenia wypluwane, w gniewie, niewyraźnie pod nosem. Jeden, zadawałoby się niewinny, żart rzucony w czyjąś stronę, a łamiący mu po ciuchu palce. 

Jest taki film, powstały w 2009 roku, pt. 'Nic osobistego' (polecam szczerze!) Obraz ten jest prawie pozbawiony słów. Mimo wszystko między bohaterami wytwarza się interesująca więź. 

Moja znajoma, jakiś czas temu, doznała poważnego wypadku. Jej stan był bardzo ciężki, ale na szczęście wróciła, i ciągle wraca, do zdrowia. W tym czasie musiała nauczyć się od nowa komunikować ze światem. Każde słowo, które chciała wypowiedzieć było dla niej sporym wysiłkiem i wyzwaniem. Było też zatem wzruszającą wartością dla odbiorcy. 

Pamiętam jak dopadło mnie kiedyś zapalenie krtani. Autentycznie nie byłam w stanie mówić, wydobywać z siebie słyszalnego głosu. Mogłam jedynie coś wyszeptać. Leżałam z gorączką i żeby poprosić kogoś o herbatę 'wołałam szeptem'. Potwornie trudno było te parę dni nie kłapać jęzorem, trudno.


A teraz, do granic przewidywalna, prosta i trywialna, końcówka na którą wszyscy czekają:

Gdybym miała możliwość powiedzenia tylko 10 słów przez całe swoje życie, chciałabym móc 5 razy powiedzieć:
'Kocham Cię'.
---








/dress- terranova/ vest- bershka/ leggings- bik bok/ shoes- sequin.pl/ earrings- glitter/


18.11.2014

Schopenhauer miał rację.



"Don't you turn your back on me 

take a look at where you wanna be 
Don't be scared of what you see 
the only thing that's killing you is me"






Siedzimy przy stole, pijemy herbatę. Przynajmniej ja, bo Ty akurat wolisz kawę. Wszystko jest w porządku, za oknem jesień dzieje się jak co roku, a nawet spokojniej. Słońce przebija nieśmiało przez mleczne firanki, krótko i przerywanie spomiędzy czarnych gałęzi. Kładzie się promieniami na środek stołu, pomiędzy nami. 
kubków ucieka ciepła para, wspomnienie po wrzątku. Wszystko jest w porządku, nie ma tu wojny, krzesła są dość wygodne, powietrze lekkie, przestrzeń jakby cicha. 
Tylko kiedy już wychodzisz, kiedy próg przekraczasz, akurat mi się przypomina...Co jeśli Schopenhauer miał rację? Co jeśli z natury jesteśmy źli, nieuczciwi, próżni i gadatliwi? I zatrzymujesz się
 w bezruchu za tym progiem, trzymając klamkę żeby zamknąć za sobą drzwi. Myślałam, że to ja Cię zatrzymam, a nie martwy, zgorzkniały, 
rozczochrany pesymista z odwróconym uśmiechem. Zawsze wydawało mi się,że to co się ma wydarzyć nie może być z góry ustalone i w nosie miałam zasadę, że to białe pionki mają pierwszy ruch. 
A tu, nagle, skrzypiącymi drzwiami, fatalizm urywa mi głowę.
---










/jacket- sh/ cap-sh, thierschmidt/ pants- bershka/shoes- merg.pl/ blouse- FronRowShop/


09.11.2014

Jestem kobietą. Bo lubię.



"I know my disposition gets confusing

My disproportionate reactions fuse with my eager state"






Jestem  kobietą. Bo lubię.


Okej, może myślę jedno, robię drugie, mówię trzecie, a czwartego się domyśl.  Może łącze w sobie milion sprzeczności. Teoretycznie jestem normalna, a praktycznie nieobliczalna. Jestem słabą płcią. Dopóki mnie nie wnerwisz. Nigdy nie mam się w co ubrać mimo, że już od dawna nie mam miejsca w szafie. Jestem kobietą, ale to nie oznacza,że jestem genetycznie skażona, zakochana w odbiciu swojego lustra (lub przeciwnie podduszana przez swoje kompleksy i słabości), a moim jedynym celem w życiu jest posiadanie torebki od chanel, ewentualnie dobrej imitacji i że za 30 sekund na pewno się o coś do Ciebie przyczepię.

Jestem kobietą i robię sobie makijaż nie dlatego,że moje poczucie własnej wartości jest niskie niczym ciśnienie w jesienny, mglisty poranek, a widok mojej własnej twarzy przyprawia mnie o chęć zgaszenia światła. Używam kosmetyków do makijażu BO LUBIĘ. Lubię podkreślać to co uważam za swoje zalety, podoba mi się dobry makijaż. Po prostu.
Jestem kobietą i noszę szpilki. Nie po to żeby dodać sobie kilku centymetrów, nie po to żeby sylwetka wyglądała smuklej, nogi wyglądały na dłuższe, a pupa na jędrniejszą. Noszę buty na obcasach BO LUBIĘ, podobają mi się, podobają mi się ładne buty. Po prostu.
Jestem kobietą i kiedy mówię Ci w danej sytuacji,że doprowadzasz mnie do szału, denerwujesz mnie, irytujesz i proszę żebyś zdecydowanie przestał to zapewne nie wynika to z powodu zespołu napięcia przedmiesiączkowego i buzowania hormonów. 
Widocznie na prawdę bardzo działasz mi w tym momencie na nerwy. Serio. (To nie PMS-to Ty) 
Jestem kobietą i mam mnóstwo ubrań. Mam mnóstwo ubrań nie po to żeby się dowartościować, a zakupami raz za razem poprawiać sobie humor. Po po prostu PODOBAJĄ MI SIĘ. 
Jestem kobietą i podobają mi się te wszystkie ładne, kobiece rzeczy. Lubię mieć rano wybór jak dzisiaj wyglądać zgodnie z moim nastrojem, upodobaniem i 'widzimisiem'. 
Jestem kobietą i kupuję czasami tzw 'prasę kobiecą' z mnóstwem kolorowych zdjęć. Nie, nie dlatego,że jestem głupiutka, pusta, słabo czytam, nie interesuję się niczym innym i w nosie mam najnowsze wydarzenia na świecie. Kupuję je bo LUBIĘ oglądać te ładne obrazki, zwyczajnie, piękne edytoriale wydrukowane na papierze, uwielbiam 
zdjęcia.
Jestem kobietą i mogę spędzić godzinę w łazience. W wannie często czytam książkę. Dbam o siebie, o swoje ciało, samopoczucie. Dbam o ciało nie dlatego, że jestem powierzchowna. Dbam bo uważam,że ciało jest świątynią ducha, ciało wpływa na ducha tak jak duch wpływa na ciało. Ciało i duch to Jedność, to Ja. Ja z książką w wannie.

Jestem kobietą i doskonale wiem czego chcę. Przynajmniej dopóki nie zmienię zdania. Wiem też czego nie chcę. Nie chcę żeby rzeczy, czynności, cechy opisywane przydomkiem-kobiece/babskie- uznawało się za głupie, puste, śmieszne i nie ważne.
I proszę nie traktować tego jak jakiś feministyczny manifest, proszę to czytać tak jak zostało napisane. Dziękuję.

---








/jacket- c&a/ leggings- aurea+diy/ shirt- men's shirt/ shoes- new look/ bag- mohito/ jewerly- @, new yorker, clarie's/ t-shirt- mango/




29.10.2014

głowa w markecie.




"get out of my head, 

you ruin my flow"






Czasami ktoś pyta-jak wymyślam te swoje posty? Jak? 
No nie wiem jak, mózg też sam siebie nazwał 'mózgiem' nie wiadomo jak. 
Bardziej jestem w stanie przybliżyć kiedy. 
Często w hipermarkecie. Nie żeby widok niezliczonej ilości produktów spożywczo-
przemysłowych i półek z napisem 'czego dusza zapragnie' powodował we mnie przypływ 
weny literackiej. Raczej kolejka. Kolejka po szynkę. I po ser. Piętnaście minut 
bezmyślnego wpatrywania się w szybę za którą do wyboru jest około setki różnego 
rodzaju, form i przetworzenia mięsa. Za mną stoi kobieta w stylizacji, określmy to- 
niezbyt dopasowanej do jej sylwetki. To znaczy spodnie są bardzo dopasowane, 
kurteczka też jest bardzo dopasowana, bardzo. Ma różowe kolczyki. ( nie mam nic 
zupełnie do tego koloru!) Na głowie natapirowany balejaż. Wyciąga telefon i trzyma 
go jakieś 10 centymetrów od twarzy podczas pisania esemesa i dopiero w tym momencie 
zauważam z jakim zacięciem żuje gumę. Z dużym zacięciem, które ukazuje mi jej szóstki, 
co najmniej. Woła swoją córkę i każe jej nabrać kiszonej kapusty na wagę. A później 
zaczyna na mnie napierać. Wiecie, ja centymetr do przodu, ona dwadzieścia i tak w 
koło. Zaczynam się zastanawiać czy zaraz nie wejdzie mi na ramiona żeby zobaczyć jak 
nazywa się kawał szynki z samego końca lady. Mimo wszystko staram się myśleć,że 
pewnie jest całkiem sympatyczną osobą. Później stoję przed przejściem dla pieszych. 
Kolejne dziesięć minut wpatrywania się w czerwonego, kanciastego ludzika i próba 
zmuszenia go siłą woli żeby zmienił się już w zielonego z jedną nóżką bardziej.
Często wymyślam też słowa kiedy nie mogę spać. Kładę się, rozmyślam o marności tego 
świata, przewracając się z boku na bok dzięki czemu nie mogę spać jeszcze bardziej.
Agata Christie zapytana kiedyś jak wymyśla swoje kryminalne historie odpowiedziała
że robi to zazwyczaj podczas mycia naczyń bo jest to tak bezmyślne zajęcie,że zawsze wtedy 
kontempluje o jakimś morderstwie. Trudno się nie zgodzić. A ostatnio znalazłam cytat, 
którym czuję się kompletnie rozszyfrowana przez Chmielewską-  "Znów zaczęłam myśleć, 
a to jest czynność, która w zestawieniu z moją osobą daje jak najgorsze wyniki."
 I znów trudno się nie zgodzić.

---











/blouse- ACNE/ pants- new yorker/ shoes-h&m/ bag- shada.pl/



21.10.2014

bank czasu.



"I'm a post-teen monster, bold and blind

From the top of my head to the shaking ground
Blame the billboards 'cause they've let me down
I'm a symphony of the world gone wild"





Wyobraź sobie, że istnieje taki bank, który każdego ranka wpłaca na twoje konto 86.400 złotych. Bank jednak nie kumuluje środków. Co noc twoje konto wyzerowuje się do ostatniego grosza, przepada zatem wszystko, czego nie wydałeś w ciągu dnia. Co byś zrobił w takiej sytuacji? Pewnie wybierałbyś codziennie wszystkie wpłacone środki.

Każdy z nas ma rachunek w tym banku. Banku, który nazywa się Czas. Każdego ranka otrzymujesz 86.400 sekund. Ten bank nie przechowuje środków i nie daje ci możliwości przelewania ich na inne rachunki. W nocy nadwyżka środków zostanie anulowana. Nie możemy niczego zwrócić ani spożytkować naszego kredytu z dnia jutrzejszego. Mamy tylko to, co otrzymaliśmy dziś.

(zyjswiadomie.edu.pl)
---

Zdjęcia poczynione porą kwietniową (prze-leżakowały na dysku)- była wiosna, wysokie temperatury i wspaniałe światło, idealnie do spacerowania, włóczenia się, odkrywania i patrzenia prosto w słońce.
Zatem, trochę miejsc, trochę tego światła i niezastąpiony Pan Sz. w 'stylówce' męskiej został uwieczniony i atrakcją tego posta uczyniony, joł! :)
---












 /shoes- dinsko/ blouse- @/ bag- AllBag/ bandana- new yorker/ bra top- kunick/








/blouse- terranova/ pants- oryginal military/ backpack- vintage/ shoes- ccc/