Najmniejszy i najbardziej niepozorny pstryczek. Mały przycisk schowany gdzieś niespodziewanie pod twardą obudową. Szukasz, szukasz i nie ma. Przypadkiem dotkniesz i znajdujesz, jest, kto by się spodziewał, że właśnie tam. Jakiś gest, zupełnie przelotny, ukradkowe spojrzenie. Światło wpadające właśnie tak. Słowo, jedno słowo, może zdanie, jakiś wers wyrwany z kontekstu albo i nie. Dźwięk, muzyka, ten głos. Zapach. Zapach, który tak niesamowicie wraca o różnych porach, w biegu, w tramwaju, na klatce schodowej i w kolejce. Ten nieprzewidywalny sygnał, zawsze bez ostrzeżenia. Mrugnięcie. Abrakadabra. Abrakadabra i tracisz kolana. Tracisz głowę. Nie wiesz co się dzieje, zaczynasz zachowywać się sprzecznie i niedorzecznie. I każdy ma jakieś swoje "Sezamie, otwórz się". I otwierasz mu. Otwierasz temu Ali Babie,który przez przypadek posiadł magiczną formułę. Ali Babie i jego wszystkim rozbójnikom.
"Baby, I wanna touch you I wanna breathe into your will
See, I gotta to hunt you
I gotta to bring you to my hell"
Śnił mi się dzisiaj dwudziestoletni klon z dojrzałą
czeremchą. Ja byłam tą czeremchą, a Ty byłeś klonem. Miałeś twarz chłopca,
który jest na drugim roku studiów. We śnie jestem od Ciebie starsza, ale w
snach często wszystko jest odwrotnie, z wyjątkiem kart do gry, które odwrotne
są na jawie. Tak naprawdę to jestem brzozą. Pyk i mnie nie ma. Ciekawa jestem,
czy znajdziesz po mnie ślad w swojej pościeli.
-
Doprowadzasz moją wyobraźnię do szału, być może minęłam Cię
teraz lewym ramieniem i być może Ty zupełnie mnie nie zauważyłeś. Nie zatrzymałam
się. Nie odwróciłam. Jednak przez chwilę byłam w Twoim zielonym świetle na
przejściu dla pieszych jakąś twarzą obcej kobiety z pierścionkiem zaręczynowym na
palcu. Jestem zwykłą kobietą z historią na twarzy. Niejedną. Łagodnie wplecioną
w codzienność tuż przed trzydziestką; kiedyś wyszłam po gazetę i nie było mnie
dwadzieścia siedem lat. Zamyśliłam się nad życiem. O mało go nie przespałam.
Nie jestem typem wampa ani karierowiczki. Wydaje się sama sobie łagodna.
Płynna. Romantyczna, lecz chwilami zaprzeczająca wszystkiemu. Nie znajdziesz
żadnej stałej definicji. A może właśnie Tobie się uda? Jestem typem
obserwatora. Obserwuję Ciebie. Lubię Twoje oczy. Bezgranicznie. Gdy na nie
patrzę, układam się Tobie pod rękę. Wyginam się w łuk i szybko zaczynam łapać
powietrze. Dojrzałość budzi we mnie pragnienie. Podnieca. Zatracam się w
spojrzeniu. Kontakcie. Muśnięciu. Jestem organoleptyczna. Niepoprawna. Głupio
odważna. Chcąca przykuć Twoją uwagę. O oczach w kolorze zieleni, brązu i
piwnym. Nigdy nie wiem czego jest więcej. Z uśmiechem pod skórą. Zobacz, masz
mnie na dłoni. Nie wszystkie karty odkryłam, jednak czuję się rozebrana. To
nawet nie zimno, przyjemne dreszcze, to sto dwadzieścia uderzeń serca na
minutę.
-
Zamknij oczy i czytaj między wierszami.
Wokół Ciebie wiele jest pięknych kobiet, które mówią, że Cię potrzebują.
Nie
ulegaj ich pokusie, bo jesteś przeznaczony tylko dla mnie.
-
/Piotr Adamczyk- Pożądanie mieszka w szafie, listy Miriam, fragmenty/
Nie
lubię podsumowań, roku inwentaryzacji więc nie będzie. A nowy rok? Już, znów
nowy, kolejny, miłe początki lecz całość zmian, które mają i muszą nastąpić
przeraża. Przeraża i cieszy bo będzie to rok wyjątkowy. Nie robie także postanowień bo
chęć zmieniana czegoś w swoim życiu musi wynikać ze szczerych działań, których
nam potrzeba, a nie gdybania pod wpływem droższego czy (najczęściej) tańszego szampana.
W końcu
zebrałam się, ogarnęłam post. Tym samym życzę Wam Wszystkim aby ten Nowy Rok
był kolorowy w doświadczenia, pozytywny, roześmiany, pełen dobrego światła i
żebyście wspominali go może z przymrużeniem oka, tak też potraktujcie poniższe
zdjęcia :-) Enjoy! :*
/tights- Gatta/ t-shirt- Bershka/ photo- my man & me/