Ogólnie sprawy mają się dobrze. Sąsiedzi z góry zaczęli wyłączać telewizor (albo czytali poprzedni wpis i ściszyli głośniki). Śnieg stopniał i mam nadzieję,że do kolejnej chlapy nie tak prędko. Okej, jest zimno i trzeba ubierać warstwy. Można za to beztrosko i bez zbędnych tłumaczeń popijać grzane wino z nogami wyciągniętymi do góry na kaloryfer i książką w ręce. Ogólnie sprawy mają się dobrze.
Dzisiaj przychodzę z krótką myślą, która ostatnio urzekła mnie swoją prostotą, mądrością i praktycznością. Nie będę sprzedawać tu żadnych magicznych sekretów, pogańskich mocy ani coachingowych chwytów więc nie uciekajcie w popłochu:)
Chciałam podać dalej myśl antropolożki dr Angeles Arrien, której zdaniem aby żyć w pełni potrzebujemy stałego kontaktu z czterema siłami. Są to: inspiracja, wyzwanie, niespodzianka i miłość.
Niby oczywiste, prawda? Ale jest wspaniałą podpowiedzią w momentach kiedy czujemy,że z naszym życiem jest coś nie tak. Coś nam nie pasuje, ale nie potrafimy określi co dokładnie. I tu z rękawa wyciągamy powyższą myśl i problem możemy sprowadzić do braków w tych czterech zagadnieniach. Inspiracja jako posiadanie marzeń i wykorzystywanie swojej kreatywności, pasji i zdolności, poczucia rozwoju. Niespodzianka jako otwartość na przyszłe zmiany i działania, życiowe zwroty. Wyzwanie jako nowe cele, podchodzenie do nowych wydarzeń z entuzjazmem i zaciekawieniem zamiast strachu. No i miłość (ach, cóż bez miłości..;)) jako połączenie z najgłębszymi uczuciami, codziennym nie traktowaniem innych jako wrogów.
Potraktujcie to jako emocjonalny lifehack i wróćcie tu jeszcze :)
_ _ _
/hat- HatHat by Kasia Mistewicz/ shirt- h&m/ skirt- sh & diy/ shoes- deezee.pl/
I jest i mamy. Człowiek zdążył się już przecież mocno stęsknić za tą światłością. Wiosno.
Powietrze w końcu zaczyna mieć jakiś zapach.
Ludzie otwierają okna, wychodzą na spacery, wyglądają pierwszych świeżych liści i kwiatów. Koty oszaleją z miłości i ptaki będą śpiewać jeszcze przed świtem. Będzie ładniej w tych promieniach. Będzie.
Więc teraz, kiedy słońce zostaje na dłużej po mojej stronie horyzontu, ciemne myśli nakrywam jasnymi kapeluszami i światłem łapanym we włosy.
_ _ _
A jeśli i wy szukacie kapelusza jako swojego towarzysz wiosennych spacerów to podpowiadam, że w HatHat na pewno znajdzie coś dla siebie. A jeśli nie wiesz na co właściwie się zdecydować, przemiła Kasia na pewno pomoże ci wybrać i dopasować odpowiedni model :)
Stoję na dworcu. Znam ich sporą ilość. Wiem ile przystanków trzeba przejechać żeby znaleźć się tam gdzie chcę. Znowu.
Stoję na dworcu. Pada deszcz. Woda pomału i skrupulatnie wsiąka w moje buty. Rozglądam się. Widzę, że nie tylko w moje. Na szczęście tusz do rzęs mam wodoodporny.
Ludzie pchający się do wejść autobusów prychają i marudzą pod nosem jeden na drugiego: "wsiadać no, szybciej no, pada no..!" Kobieta z twarzą, która mogłaby popsuć i tak już marny nastrój zbliża się w moim kierunku. Wszystko byłoby okej gdyby nie te usta wykrzywione w przeciwieństwo uśmiechu. Ogromna, smutna podkowa w miejscu warg. Taka na nie-szczęście. Pyta czy aby na pewno 'stąd' dostanie się teraz do 'tamtąd'. Odpowiadam grzecznie,że tak. Po trzech minutach wiem, że jej syn jest prawnikiem, mąż lekarz, ona uczyła się rosyjskiego, przez jakiś czas była nauczycielką, później już nie,a kiedyś to było inaczej wszystko, a ten jej syn, prawnik...pewnie nie ma dla niej czasu. Nagle zza pleców dochodzi mnie głośny śmiech, podwójna salwa z młodych gardeł. Ona śmieje się chowając mu się w ramie, on śmieje się wesoło kręcąc parasolem i patrząc na nią. Nawet deszcz jakby trochę ich omijał. W tej chwili przestaję tam być. Znikam. Nie stoję na dworcu. Leżę z Tobą w tamtym zielonym pokoju. I śmieję się. Śmieję Ci się w ramię, śmieję Ci się w usta, śmieję Ci się w oczy, śmieję Ci się w dłonie, śmieje Ci się w serce. Łzy płyną mi po policzkach. Pamiętasz, że płaczę ze śmiechu? Nigdy wcześniej, ani nigdy później się tak nie śmiałam. Do dziś używam tylko wodoodpornej maskary. Na wypadek gdybyśmy się znowu tak spotkali.
_ _ _
/coat- h&m/ shoes- primark/ bag-@/ hat, watch- vintage/
"Let's go and see the stars The milky way or even Mars Where it could just be ours Let's fade into the sun Let your spirit fly Where we are on"
Cześć jesień, ale się panoszysz chłodem, a ja Cię oszukuję jeszcze tym słońcem na zdjęciach i wiosną nowego życia. Sukienkami z odkrytymi plecami. Szczęściem co różowi mi promienie wrześniowego dnia.
Czerń jak druga skóra.
Tyle nowego,że nie umiem wypowiedzieć.
I bałagan zdjęć jest :)
Jeśli jesteście ciekawi co więcej u mnie zaglądajcie na facebooka i instagram: @persona_and_me:)
A, sukienka jest z choies.com i teraz za rejestrację zgarniacie 15$ na zakupy, może komuś przyda się ta informacja bo zakupy najlepsze na nadchodzącą jesienną chandrę, nie? :P
Sport na ten trwający długi weekend? Skok przez kałuże, najlepiej połączony ze spacerem farmera (czytaj- torby z zakupami w dłoniach, torebka na ramieniu) ewentualnie otwieranie parasola na czas i wyglądanie słońca tam gdzie go nie ma.
Bawicie się dobrze w dzień dziecka? Sama urządzam dzień dużego dziecka pod znakiem słodkości i wina. Szkoda tylko, że muszę jeszcze poczekać na swojego faceta wracającego z pracy. Biegnę zatem szykować kolacje i deser, najlepszego dla Was!
Zostawiam Was ze sporą ilością zdjęć. Całuję też w nos gdybym nie zdążyła już wrzucić przed wyjazdem kolejnego posta. Czekajcie na mnie bo jeśli wszystko dobrze pójdzie wrócę do Was ze słonecznymi zdjęciami z Italii. Śledźcie facebooka bo tam zawsze na bieżąco, kiss!