Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurtka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurtka. Pokaż wszystkie posty

5.05.2013

black sun.


"My morning sun is the drug that brings me near 

To the childhood I lost replaced by fear 
I used to think that the day would never come 
That my life would depend on the morning sun"






Jak zleciał Wam majowy weekend oprócz tego,że (za)szybko? 
Szkoda,że pogoda nie umiała wstrzelić się w odpowiedni czas i słońce wyszło dopiero dzisiaj kiedy trzeba wracać już do masy obowiązków. Mam nadzieję, że uda mi się na dniach wrzucić jakiś większy post z tego miłego czasu i że posty będą nareszcie wpadać znacznie częściej niż w ostatnim miesiącu.
Zdjęcia jeszcze kwietniowe, wiał zimny wiatr (stąd kaptur), ale promienie słoneczne radośnie malowały świat. To niesamowite,że w słońcu nasze życie wydaje się od razu jaśniejsze, dni bardziej pozytywne, a otoczenie piękniejsze. Jestem zdecydowanie światłolubna i długa, czarna zima dała mi się we znaki okropnie.   Oby w najbliższym czasie czekało nas już tylko wygrzewanie stęsknionych witamin twarzy.

Prawie cały zestaw to łupy wypatrzone w sieci: kurtka z łączonych materiałów w której urzekł mnie kaptur (ostatnio, jak widać, znów strasznie je lubię), legginsy zrobione z takiej mieszanki materiałów,że przylegają idealne, jak druga skóra i botki, które mają już swoje parę lat, a nadal są jednymi z moich ulubionych i mimo sporego użytkowania trzymają się jeszcze nieźle i wiem,że będzie mi ich strasznie bark kiedy ich żywoty dobiegnie końca.
Miejscówka w moim rodzinnym miasteczku, za którym będę tęsknić bo jest świetnym miejscem, szkoda tylko,że ekonomicznie raczej ze smutną perspektywą dla młodych ludzi i ich miejsc pracy.
Kończę tę wątpliwej urody pieśń, która już sporo trwa, a treści w niej niewiele bo moja jedna półkula myśli już o kolacji, a druga myśli o długiej liście 'rzeczy do zrobienia'.
Trzymajcie się w słońcu!














/shoes, jacket, necklace, leggings- @/ sweater- h&m/ photo- my man & me/



5.02.2013

dark layers.


"If only I could see

You turn myself to me

and recognise the poison in my heart"






Deszcz. Śnieg. Deszcz. Śnieg.  Deszcz. Śnieg.
Trudno w końcu samemu nie wpasować się w tę przeklętą szarugę i chłód. A bycie meteopatom jawi się niczym szydercza klątwa trzymająca w sieci przez te wszystkie za długie, za ciemne, za zimne, za mokre, zachlapane miesiące. Nie umiem się cieszyć pięknem zimy. Sorry.
To chłodne i bezwzględne piękno.
Tylko warstwy skutecznie ratują skórę. Ciepła herbata.  Polarowy koc.  Najsmaczniejsze (czytaj- turboniezdrowe) przekąski.  Książki, seriale i Jego dłonie uśmiechnięte.

Jak zauważyliście futrzaki i duże, ciepłe swetry to moi faworyci tego znienawidzonego przeze mnie sezonu.  Nie załapałam się ze zdjęciami na odwilż, załapałam się na nową dawkę śniegu. Ale udało się, są zdjęcia na zewnątrz i jest odzież wierzchnia więc nie było tak źle, chociaż mina kochanego Pana Fotografa wskazywała jednak coś innego :p
Pozdrawia ciemna postać Narnii.








/pants- new look/ shoes- stylowebuty.pl/ jacket- @/ cape- NY/ vest- sh/ photo- my man & me/