"If only I could see
You turn myself to me
and recognise the poison in my heart"
Deszcz. Śnieg. Deszcz. Śnieg. Deszcz. Śnieg.
Trudno w końcu samemu nie wpasować się w tę przeklętą
szarugę i chłód. A bycie meteopatom jawi się niczym szydercza klątwa
trzymająca w sieci przez te wszystkie za długie, za ciemne, za zimne, za mokre,
zachlapane miesiące. Nie umiem się cieszyć pięknem zimy. Sorry.
To chłodne i bezwzględne piękno.
Tylko warstwy skutecznie ratują skórę. Ciepła
herbata. Polarowy koc. Najsmaczniejsze (czytaj- turboniezdrowe)
przekąski. Książki, seriale i Jego
dłonie uśmiechnięte.
Jak zauważyliście futrzaki i duże, ciepłe swetry to moi
faworyci tego znienawidzonego przeze mnie sezonu. Nie załapałam się ze zdjęciami na odwilż,
załapałam się na nową dawkę śniegu. Ale udało się, są zdjęcia na zewnątrz i
jest odzież wierzchnia więc nie było tak źle, chociaż mina kochanego Pana
Fotografa wskazywała jednak coś innego :p
Pozdrawia ciemna postać Narnii.

/pants- new look/ shoes- stylowebuty.pl/ jacket- @/ cape- NY/ vest- sh/ photo- my man & me/








